Thomas Paine, Prawo człowieka

Thomas Paine

Zaraz gdy ukończę tłumaczenie, wysyłam zawiadomienie pocztą elektroniczną.

B. Franklin, Autobiografia | Autobiography

Poczucie osobistego szczęścia, jak je brałem na rozum, sprawiło czasem że powiedziałem, jak by mi dano wybór, nie wahałbym się i miał takiego samego życia powtórkę, od początku, prosząc jedynie o tą autorską korzyść jak przy drugiej edycji książki co daje poprawić pewne wady pierwszej. ■→More | Więcej

US Constitution | Konstytucja USA

My, naród Zjednoczonych Stanów, ażeby tworzyć unię tym doskonalszą, utwierdzać sprawiedliwość, zabezpieczać w kraju pokój, dbać o wspólną obronę, wspierać ogólny dobrostan, oraz zachowywać dobrodziejstwa wolności dla siebie, jak i nam potomnych, wyznaczamy i ustanawiamy tę Konstytucję dla Stanów Zjednoczonych Ameryki. ■→More | Więcej

Tytuł uformowałam w liczbie pojedynczej, ażeby ludzie poszukujący materiałów dla powszechnej dziś frazy “human rights” nie byli narażeni na językową ekwiwalencję w polskim, gdzie human rights czy rights of man, przekładać by można wedle słownika dokładnie tak samo.
Prawom człowieka jako human rights nie trzeba upolitycznienia, a Tomasz Paine dyskutuje naturę ludzkiej racji ogółem, co i po francusku oddać by jako droits dérivé de raison, choć fancuski tu kształtuje l’homme oraz humaine, gdzie oczywiście “racje człowieka” zgrabnym przekładem na polski by nie były, a i polityka wolałaby ludzkie pojęcie.
Język angielski kształtuje francuską frazę droits de l’homme jako human rights, a nie rights of man, kształt tytułu oryginalnego pracy Tomasza Paine.
Tekst oryginalny, ■Wikisource

Odpowiedź na atak Pana Burke na Rewolucję Francuską przez Tomasza Paine, Sekretarza Spraw Zagranicznych Kongresu podczas Wojny Amerykańskiej, autora prac zatytułowanych „Zdrowy rozsądek” oraz „List do Abata Raynala”.

Z przedmowy do wydania francuskiego:

Struktury rządowe Anglii nie są Rewolucji Francuskiej przyjazne. Mamy tego wystarczający dowód w podziękowaniu owej słabej i bezmyślnej osoby, elekta Hanower, zwanego czasem królem Anglii, a złożonym panu Burke za obelgi jakie spiętrzył w swej książce; złej woli był także komentarz angielskiego ministra, pana Pitt, kiedy mówił w parlamencie.

Pomimo zapewnień o najszczerszej przyjaźni w oficjalnych listach rządu angielskiego do owego Francji, zachowanie zadaje kłam wszelkim deklaracjom i pokazuje jasno, iż nie jest to dwór któremu się da ufać, ale dwór szalony, rzucający się we wszelkie w Europie spory i intrygi, a szukając wojny jedynie dla zadowolenia swego głupstwa i na podparcie własnej ekstrawagancji.

Rząd angielski przedstawia sobą obecnie dziwne zjawisko. Widząc jak dwa narody, francuski i angielski, pozbywają się przesądów i fałszywych ocen, jakie uprzednio jeden przeciwko drugiemu uprawiały ze sporym kosztem w pieniądzu, rząd ów zdaje się obnosić z wołaniem o wroga; jeśli nigdzie nie znajdzie, nie da się znaleźć racji bytu dla żadnego z pretekstów do olbrzymich teraz skarbowych opłat oraz podatków.

Takoż szuka w Rosji wroga jakiego stracił we Francji, a do wszechświata czy też samego siebie by mówił, „Jeśli nikt nie będzie miły na tyle, by się stać moim wrogiem, nie będzie trzeba więcej flot czy armii, a będziemy musieli obniżyć podatki. Wojna amerykańska dała je podwoić, sprawa z Holandią ściągnąć jeszcze trochę, granda z Nootka dała pretekst do zbiórki dalszych trzech milionów w szterlingu, ale jeśli nie uda się zrobić wroga z Rosji, plon wojny się skończy. Podburzyliśmy Turka przeciwko Rosjaninowi i teraz mamy nadzieję na świeże podatkowe pokłosie”.

Gdyby wojna nie była niedolą, a szerzony nią po kraju zalew zła nie był zaporą wszelkiej ochocie do radości, nie zmieniał smutku w żałość, wariackie działania angielskiego rządu budziłyby tylko drwinę. Nie da się jednak od umysłu odegnać wizerunków udręki, jakie namysł nad taką występną polityką umysłowi przedstawia. Szukanie rozumowej drogi z rządami jakimi od wieków one istnieją, to szukanie takowej z brutalami. Jedynie od narodów jako ludzi da się spodziewać reformy. Nie powinno już teraz być wątpliwości, iż narody Francji, Anglii oraz Ameryki, uposażone wiedzą i dzieląc się nią wzajem, będą mieć nie tylko umiejętność światu zaprezentować przykład dobrego ustroju, ale poprzez swoje połączone wpływy także wprowadzić taki w praktykę.

Pośród aktów braku ogłady, jakimi narody bądź i pojedynczy ludzie się wzajem prowokują i drażnią, pamflet pana Burke o Rewolucji Francuskiej jest przypadkiem nadzwyczajnym. Ani Francuzi, ani ich Narodowe Zgromadzenie, nie parali się sprawami Anglii, czy angielskiego parlamentu; a niesprowokowany atak na nich przez pana Burke, w Parlamencie zarówno jak publikacją, jest sprawowaniem się takim, że się go wybaczyć nie da, ani na gruncie manier, ani we względzie linii postępowania.

Mało jaki pozostaje po angielsku epitet, którego by pan Burke nie wymierzył we francuski naród i Narodowe Zgromadzenie. Cokolwiek rozdrażnienie czy przesąd, bądź też ignorancja jako wybór wobec wiedzy, byłyby w stanie na umysł nasunąć, ze szczodrą furią tu wypełnia blisko czterysta stron. Przy zawzięciu i zamyśle z jakimi pan Burke pisał, mógł był napisać stron i parę tysięcy. Gdy język lub pióro ponosi szał i gorączka, wyczerpaniu ulega człowiek, a nie przedmiot opisu.


W każdym kraju przepisy muszą obstawać przy powinowactwie z jakąś wspólną zasadą. W Anglii, ani rodzic ani majster, ani cała władza Parlamentu, choćby ją on miał za wszechogarniającą, nie ma mocy wiązać i kontrolować względem osobistej wolności nawet jednego człowieka powyżej wieku lat dwudziestu jeden. Na jakim zatem prawie miałby Parlament z 1688, czy jakikolwiek inny, wiązać wszelkie potomstwo na zawsze?

Ludzie co już ten świat opuścili oraz ci, co nań jeszcze nie przybyli, są tak wzajem dalecy, jak śmiertelna wyobraźnia daje pojąć największą możliwą rozciągłość. Jak zatem tworzyć między nimi zobowiązanie, jaką regułę lub zasadę utworzyć, gdzie ani jedni ani drudzy nie są pojęciem jednostki prawnej; istoty co ziemską egzystencję opuściły i te w niej jeszcze bez miejsca, a na tym świecie nie spotkają się nigdy — jak jedne by miały kontrolować drugie po wsze czasy?


Jest tu moim obowiązkiem zawrzeć obserwację, iż poprzez całą swą książkę pan Burke nigdy nie wspomina o spiskach przeciwko Rewolucji, a to właśnie z owych spisków wynikła szkoda. Jemu odpowiada jednak przedstawiać skutki bez przyczyn. To jedna z cech teatralnych sztuk. Gdyby pokazywać czyn zbrodniczy człowieka wraz z jego cierpieniem, efekt sceniczny byłby czasem utracony, a publiczność skłonna na wydarzenie przystać, gdy chciano jej współczucia.

Tragiczne obrazowanie, za pomocą którego pan Burke przyprawia swą wyobraźnię o oburzenie, a szuka tym wpływu na ową czytelnika, skalkulowane jest bardzo dobrze jak na prezentację teatralną, gdzie akcję się wytwarza na rzecz pokazu, a dostosowuje tak, by poprzez słabość ludzkiego afektu łzawo skutkowała. Pan Burke powinien sobie był zakonotować, pisze o historii a nie teatralnych sztukach, i jego czytelnicy będą oczekiwać prawdy, nie ciskania wzniosłych wykrzyków perory.


Jedynym co teraz wiadomo na pewno jest, iż królewskie zwlekanie z uznaniem i ogłoszeniem dekretów Narodowego Zgromadzenia wywołało w Paryżu spore społeczne napięcie, zwłaszcza względem Deklaracji Praw Człowieka oraz dekretów z 4 sierpnia, które niosły podstawowe zasady dla budowy konstytucji. Najuprzejmiejszym, a może i najbardziej sprawiedliwym przypuszczeniem byłoby, iż niektórzy spośród ministrów zamierzali dokonać uwag i spostrzeżeń względem poszczególnych części owych sformułowań, zanim zostałyby one uznane i upowszechnione w regionach; jakkolwiek było, wrogowie Rewolucji czerpali z opóźnienia nadzieję, a przyjaciele Rewolucji cierpieli przez nie niepokój.


Mojżeszowa relacja o stworzeniu, czy ją brać za ponadczasowy autorytet, czy jedynie historyczny zapis, w swej pełnej wersji załącza równość człowieka jako jednego rodzaju. Wysłowienie nie pozwala wątpić: „A Bóg powiedział: stwórzmy człowieka na nasz obraz. Na obraz Boga stworzył człowieka; mężczyznę i kobietę”. Wskazuje się tu na różnicę płci, ale żadnej względem praw nawet nie sugeruje. O ile nie jest to autorytet ponadczasowy, to jest historyczny i pokazuje, że ludzka równość nie jest nowoczesną doktryną; jest najstarszą w zapisach.

Należy też zaobserwować, wszystkie znane na świecie religie zakładają, na ile się do człowieka odnoszą, jego jedność gatunkową, jako istot równego stopnia. W niebie czy w piekle, jakkolwiek człowiek miałby istnieć po śmierci, zło i dobro są jedynymi różnicami. A nawet rządowe przepisy tu się muszą owej zasadzie przychylić, i stosują stopniowanie do przestępstw, a nie osób.

To jedna z najwspanialszych prawd, o najwyższych zaletach w praktyce. W takim świetle człowieka obrazując i ludzi zachęcając, by siebie w takim świetle widzieli, prawda ta przybliża mężczyźnie czy kobiecie ich powinności, czy wobec Stwórcy czy też jego aktu stworzenia, którego człowiek jest częścią; a tylko jak człowiek zapomina o swej zasadzie, czy jak niesie modna fraza, o swym świcie i rodzaju {Wiktionary, 4 & 6; Thomas Paine was single} traci wewnętrzny ład. A nie jest złem pomniejszym, owo wyrządzane przez współczesne rządy we wszystkich częściach Europy, gdzie człowiek jest rzucany z dala od Stwórcy, a sztuczna czeluść jeży się barierami, jakby z bramek, gdzie się go zmusza, by postępował. Zacytuję tu katalog barier jakie pan Burke ustanowił między człowiekiem a jego Stwórcą. Strojąc się na herolda, mówi: „Boimy się Boga — patrzymy z trwożliwym podziwem na królów — z uczuciem na parlamenty — obowiązek kieruje nasz wzrok na sędziów — szacunek, na kapłanów i szlachtę”. Pan Burke zapomniał wpisać rycerstwo. Zapomniał wpisać Piotr.

Nie jest obowiązkiem człowieka las barierek, gdzie przy każdej by się okazywać kolejnym biletem. Jego obowiązek jest jasny i prosty, nie liczy więcej niż dwie kwestie. Obowiązek wobec Boga, koniecznie z własnego poczucia a nie przymusu, oraz wobec takich jak on istot, by nie czynić jak sobie niemiłe. Jeżeli ludzie poprzez delegację sprawujący władzę czynią dobro, są szanowani: jeżeli nie, pogardzani; o tych bez władzy poprzez delegację, a którzy ją sobie biorą, świat racjonalny może i nie dbać.

***

Deklaracja Praw Człowieka i Obywatela, Zgromadzenie Narodowe Francji

„Przedstawiciele narodu Francji, stanowiąc Narodowe Zgromadzenie rozważyli, iż ignorancja, niedbałość, czy też wzgarda dla praw człowieka same w sobie zdolne są nieść publice szkodę, a formom rządu rozpad; zdecydowani są takoż przedstawić w uroczystej deklaracji prawa człowiekowi naturalne, niezbywalne i święte, ażeby deklaracja ta, stale pozostając wszystkim w społeczeństwie ludziom na widoku, nieustająco przypominała o ich prawach i obowiązkach; natomiast akty władz ustawodawczych i wykonawczych w każdej chwili miały porównanie z twierdzeniem o celowości wszelkiego politycznego ustanowienia, lepiej były szanowane, a wymogi obywateli miały oparcie w zasadach prostych i niepodważalnych, co zachowują zawsze baczenie na zachowanie tej oto Konstytucji, a także ogólnej pomyślności”.

W konsekwencji Zgromadzenie Narodowe rozpoznaje i deklaruje, pod auspicjami oraz wobec Istoty Najwyższej, następujące prawa człowieka i obywatela.

ARTYKUŁ PIERWSZY

Ludzie rodzą się i pozostają wolnymi oraz równymi w prawach. Dystynkcje obywatelskie nie mogą się opierać na niczym innym niż użyteczność publiczna.

II. Celem wszelkiego politycznego stowarzyszenia jest zachowanie naturalnych i niezbywalnych praw człowieka. Są to, prawo do wolności, własności, bezpieczeństwa, oraz oporu wobec ucisku.

III. Zasada wszelkiej suwerenności czerpie rację bytu z narodu. Ani gremium, ani żadna ludzka jednostka nie może sprawować władzy państwowej niepochodzącej wyraźnie od narodu.

IV. Wolność jest możnością robić wszystko, co nie czyni szkody innym, takoż człowieka korzystanie z praw naturalnych nie ma ograniczeń innych niż te zabezpieczające dla innych w społeczeństwie ludzi możność cieszenia się takimi samymi prawami. Ograniczeń tych nie wolno wyznaczać inaczej niż prawem.

V. Prawo nie ma racji do zakazu, chyba że aktywność własna osoby szkodzi społecznie. Czego prawo nie zabrania, nie wolno utrudniać; ani też nikogo przymuszać do rzeczy prawnie niewymaganej.

VI. Prawo to wyraz woli ogółu. Wszyscy obywatele mają prawo uczestniczyć, osobiście lub poprzez przedstawicieli, w jego kształtowaniu. Powinno być takie samo dla wszystkich, chroniąc czy karząc. Wszyscy obywatele są w jego oczach równi, jednakowo uprawnieni do wszelkich publicznych zaszczytów i stanowisk, jedynie wedle swych umiejętności, a bez różnicy innej niż ta, co wynika z ich waloru oraz talentów.

VII. Nikogo nie wolno poddać oskarżeniu, aresztowaniu lub innemu ograniczeniu wolności, jedynie w przypadkach określanych prawem, oraz wedle wyznaczanych nim form. Kto się domaga, nagli, wykonuje bądź się przyczynia do wykonania rozkazów arbitralnych, powinien zostać ukarany; natomiast każdy obywatel wezwany na mocy prawa, zaraz powinien się zastosować, bądź stanie się winien oporu.

VIII Prawo nie powinno nakładać kar innych niż ściśle i ewidentnie potrzebne; a nikogo nie wolno karać, jedynie wedle prawa przyjętego i ogłoszonego przed wykroczeniem oraz w prawnym zastosowaniu.

IX Człowiek uważany jest za niewinnego, o ile nie zostanie prawnie skazany; a jeśli za konieczne się uznaje osobę zatrzymać, wszelkie ograniczenie wolności niewymagane do stawiennictwa powinno być prawem surowo karane.

X. Nikogo nie wolno niepokoić względem opinii, także religijnych, o ile ich przejawianie nie zaburza porządku publicznego jak prawem uznawany.

XI. Swoboda wyrażania myśli oraz poglądów to jedno z najcenniejszych praw człowieka; każdy obywatel ma wolność mowy, pisma oraz publikacji, z wyjątkiem naruszania tej swobody jak określana prawnie.

XII. Zabezpieczanie praw człowieka i obywatela wymaga siły publicznej; jest ona tutaj ustanawiana dla pożytku ogółu, a nie dla korzyści osobistej ludzi którym się ją powierza.

XIII. Na utrzymanie sił publicznych oraz pokrycie kosztów administracji, wpłata powszechna jest niezbędna. Obciążenie nią powinno być sprawiedliwie rozłożone pomiędzy obywatelami, wedle ich możliwości.

XIV. Wszyscy obywatele mają prawo oceniać, osobiście bądź poprzez przedstawicieli, potrzebę wpłaty powszechnej; prawo do swobody decyzji przy zatwierdzaniu, weryfikacji użytku, wysokości, sposobu wyznaczania oraz trwania wpłat.

XV. Społeczeństwo ma prawo wymagać od funkcjonariuszy publicznych relacji ze sprawowania.

XVI. Społeczność gdzie prawa nie są gwarantowane, a działy władz państwowych określone, nie ma konstytucji.

XVII. Prawo do własności jest niezbywalne i święte; nie wolno go ograniczać, z wyjątkiem ewidentnej i prawem uznanej potrzeby publicznej, a za uprzednim, sprawiedliwym wynagrodzeniem straty”.

*****

Obserwacje o Deklaracji Praw

Pierwsze trzy artykuły ogarniają w ogólnych pojęciach całość Deklaracji Praw, a wszystkie co po nich następują albo z owych trzech wynikają, albo je objaśniają. 4, 5, oraz 6 definiują do szczegółu co jest ogólnie jedynie wyrażane w 1, 2, oraz 3.

Artykuły 7, 8, 9, 10 oraz 11 zawierają założenia deklaratoryjne, na jakich mają wedle praw już deklarowanych być budowane przepisy. Jednakowoż niektórzy bardzo dobrzy ludzie we Francji, jak i w innych krajach, kwestionują artykuł 10, czy jest wystarczającą rękojmią dla prawa jakie ma poświadczać; odchodzi on od duchowego stanowiska religii, umniejsza napór na umysły, ale poddaje kwestię ludzkim przepisom. Takoż okazuje się jak światło schwytane w mglistym medium, gdzie źródło jest od oka przesłonione i nie widzi człowiek nic godnego czci w zmierzchającym promieniu  [10].

Kiedy Deklaracja Praw była przed Narodowym Zgromadzeniem, niektórzy z członków przedstawili opinię, iż jeśli publikować Deklarację Praw, towarzyszyć jej powinna Deklaracja Obowiązków. Obserwacja ta wykazywała się umysłowością co dokonuje refleksji, a jeśli się myli, to jedynie nie dokonując swej refleksji dość rozlegle. Deklaracja Praw jest, drogą wzajemnego odniesienia, także Deklaracją Obowiązków. Wszelkie moje prawa jako człowieka przysługują też innym ludziom; a staje się moim obowiązkiem przestrzegać zasady, by inny miał jak ja, prawo.


Edmund Burke był irlandzkim mężem stanu i filozofem. Urodzony w Dublinie, Burke był członkiem parlamentu (MP) w latach 1766-1794 , w Izbie Gmin z ramienia partii Wigów, po swych przenosinach do Londynu w roku 1750, mówi ■→Wikipedia.


%d bloggers like this: