WELCOME! WITAM!

Knowledge gains with good translation
Wiedza zyskuje na dobrej translacji

The website presents my translations from and for the public domain, American English to Polish, under standard copyright or Creative Commons licenses. Free texts are published entire, standard copyright translations in part; both are marked.

Witryna prezentuje moje przekłady z domeny publicznej i dla niej, z amerykańskiego na polski, na prawie autorskim standardowym oraz Creative Commons. Teksty darmowe są wydane w pełni, standardowe po części; oba z oznaczeniami.

Thomas Paine,

Common Sense | Zdrowy rozsądek

CREATIVE COMMONS

Czerpię moje pojęcie formy rządu z zasady natury, której sztuka żadna obalić nie może, a mianowicie, iż im coś jest prostsze, tym mniej podatne na zaburzenie, a jeżeli zaburzone, tym łatwiejsze do naprawy. ■→More | Więcej

O początkach i zamyśle rządu ogółem, o monarchii i sukcesji dziedzicznej, o ówczesnym stanie amerykańskich przedsięwzięć oraz sprawności Ameryki; wydanie trzecie, z aneksem i odezwą do ludzi zwanych kwakrami.

■→Okładka twarda, 128 stron

United States Constitution

Konstytucja USA

CREATIVE COMMONS

My, naród Zjednoczonych Stanów, ażeby tworzyć unię tym doskonalszą, utwierdzać sprawiedliwość, zabezpieczać w kraju pokój, dbać o wspólną obronę, wspierać ogólny dobrostan, oraz zachowywać dobrodziejstwa wolności dla siebie, jak i nam potomnych, wyznaczamy i ustanawiamy tę Konstytucję dla Stanów Zjednoczonych Ameryki.

■→More | Więcej

Deklaracja Niepodległości, Konstytucja, Karta Praw i dalsze poprawki, list Jerzego Waszyngtona do Przewodniczącego Kongresu Kontynentalnego, Proklamacja Emancypacji, Przemowa Gettysburska oraz amerykański hymn narodowy, w dobrej jakości przekładzie na język polski.

■→ Okładka twarda, 102 strony

US civics in posters
Wiedza obywatelska USA na plakatach
■→Free | Za darmo

Do zakupu w internecie
Available to shop online


Translation, editing, proofreading, transcription, typescription?


CREATIVE COMMONS
Kongres nie będzie tworzyć przepisów o ustanawianiu religii, czy zabraniających jej swobodnego praktykowania; ograniczających wolność mowy bądź prasy, lub prawo ludności do pokojowych zgromadzeń, czy też wnioskowania do rządu o rekompensatę szkód.
MORE | WIĘCEJ→


Free e-books | Darmowe ibuki

Darmowe ibuki


USA NATIONAL ANTHEM
HYMN NARODOWY USA

CREATIVE COMMONS

O, mów, widzisz ty, w tego dnia wczesny brzask:
Jej oddaliśmy cześć, w błysk zmierzchania wczorajszy?
Jasnych gwiazd, pełnych szarf, poprzez grozę tych walk,
Było patrzeć nam, jak — płyną strojne nad szańcem?
MORE | WIĘCEJ→


US DECLARATION OF INDEPENDENCE | DEKLARACJA NIEPODLEGŁOŚCI USA

CREATIVE COMMONS

LINK TO THE PORTFOLIO

Kiedy w przebiegu wydarzeń między ludźmi staje się potrzebnym, aby jeden naród rozwiązał polityczne więzi łączące go czas jakiś z drugim, a zajął pośród sił na tej Ziemi wyodrębnione, jak i też równorzędne stanowisko, ku czemu normy natury wraz z tejże natury Bogiem rację dają, przyzwoite poszanowanie dla ludzkich poglądów wymaga, by zdeklarował on powody, jakie przynaglają go do separacji.
MORE | WIĘCEJ


Niniejszym zobowiązuję ludzi tak oto ogłoszonych wolnymi, aby powstrzymywali się od wszelkiej przemocy, chyba że w obronie własnej; polecam im także, aby w miarę możliwości pracowali, za rozsądnym wynagrodzeniem.
More | Więcej

Osiem dziesiątek i siedem lat temu nasi ojcowie założyli na tym kontynencie nowy naród, pomyślany w wolności i dedykowany przesłaniu, iż „wszyscy ludzie stworzeni są równymi”.
More | Więcej


BENJAMIN FRANKLIN
AUTOBIOGRAPHY | AUTOBIOGRAFIA

STANDARD COPYRIGHT
STANDARDOWE PRAWO AUTORSKIE

Moje poczucie osobistego szczęścia, jak je brałem na rozum, sprawiło czasem że powiedziałem, jak by mi dano wybór, nie wahałbym się i miał takiego samego życia powtórkę, od początku, prosząc jedynie o tą autorską korzyść jak przy drugiej edycji książki, która daje poprawić pewne wady pierwszej. Mógłbym wtedy nie tylko naprawić wady, ale i zmienić niektóre ponure wydarzenia oraz ich dla innych osób skutki na bardziej przychylne. A nawet jak by mi tego nie dano, jednak bym się zdecydował. Jako że takiej powtórki nie należy się spodziewać, najbliższe ponownemu przeżywaniu swojego życia zdaje się być jego wspominanie, w formie jak najtrwalszej, czyli w piśmie. MORE | WIĘCEJ


Internet Archive, repozytorium darmowych ilustracji i tekstów

■→Zapraszam do korzystania z materiałów na moim koncie.


R E K L A M A
A D V E R T I S E M E N T


Świat może i nigdy nie widział jej oryginalnego pisma, jeśli jej umiejętność została wzięta za nadnaturalną. Zapraszam do Wierszy Emilii Dickinson w przekładzie Teresy Pelka: zwrotka tematyczna, notki o inspiracji greką i łaciną, korelacie z Websterem 1828 oraz wątku arystotelesowskim, Rzecz perpetualna — ta nie zasadza się na czasie, ale na wieczności.

Format elektroniczny $2.99


The world may never have seen her original handwriting, if her skill was taken for supernatural. Feel welcome to Poems by Emily Dickinson prepared for print by Teresa Pelka: thematic stanzas, notes on the Greek and Latin inspiration, the correlative with Webster 1828, and the Aristotelian motif, Things perpetual — these are not in time, but in eternity.

Electronic format $2.99
E-book NOOK Book | Kindle
Soft cover, 260 pages, $16.89
Amazon | Barnes & Noble
Hard cover, 260 pages
Barnes & Noble | Lulu

Thomas Paine, List do Abata Raynala

Standard copyright | Standardowe prawo autorskie © Teresa Pelka

Rozstanę się tutaj z owym fragmentem tekstu Abata czyniąc jedną obserwację, której nie ufać nie dam rady, póki jakieś wypadki mnie inaczej nie przekonają — a mianowicie, iż wynikało to z trwałej predyspozycji brytyjskiego gabinetu, by się z Ameryką we wszystkim spierać.

Nie wątpili oni (członkowie gabinetu) w swoje zwycięstwo, o ile udałoby się im wyprowadzić spór na pole bitwy; a spodziewali się po podboju tego, czego nie mieli jak z przyzwoitością zarządzić, ni jak żywić nadziei, że osiągną negocjacją. Karty i konstytucje kolonii zaczęli postrzegać jako zniewagę, a na szybki postęp w majątku i zaludnieniu patrzyli z obrzydzeniem, jako na naturalne i coraz wyraźniejsze przymioty niezależności. Nie mieli na oku żadnego sposobu dłużej sobie kolonie trzymać, chyba że ograniczyliby im czas na postęp. Podbój zrobiłby z nich od razu namiestników, zarówno jak i właścicieli ziem, a włożył w kieszeń i podatek, i pieniądz z czynszu. Zwycięstwo rozwiązałoby wszystkie kłopoty rządu, a skończyło ostatecznie z wyrzutami i debatą. Doświadczenie z ustawą stemplową nauczyło ich stosować w kłótni przykrywkę i bieżącą okoliczność, a nie mieli do roboty nic innego, tylko otworzyć teatr ponownie i zagrzać do sporu. Mieli nadzieję na bunt i go wywołali. Spodziewali się deklaracji niepodległości i się nie rozczarowali. Potem jednak szukali zwycięstwa i zaznali porażki.

*****

A jeśli jeszcze coś w sytuacji Ameryki, względem jej waluty czy uwarunkowań, pozostaje niezrozumiałe, zachowajmy dla pamięci co następuje, że ta wojna to wojna publiki; to wojna narodu; wojna kraju. To ich niepodległość ma być wspierana; to ich własność ma być chroniona; ich kraj ma zostać zachowany. Tutaj rząd, armia i ludność są wspólnie i wzajemnie jednym. W innych wojnach, królowie mogli tracić swe trony i dominia; ale tutaj porażka byłaby upadkiem godności ogółu oraz własnego mienia, które podejmują się zachować. Każdy, kto to rozumie, idzie na pole walki albo płaci swoją część kosztu, jako suweren swojej własności; a podbity, nie jest jak głowa co traci jedynie koronę, ale jak głowa co pada.

*****

Kiedy te sprawy były przeprowadzane, byłem Sekretarzem Departamentu Spraw Zagranicznych Kongresu. Wszystkie listy Komisarzy amerykańskich w sprawach politycznych trafiały na moje ręce, a cała oficjalna korespondencja wychodziła z mojego biura; takoż co do Kongresu i jego świadomości zawarcia traktatu, kiedy odrzucali brytyjskie propozycje, nie mieli oni wówczas od swoich Komisarzy w Paryżu żadnej wieści na jakikolwiek temat od ponad dwunastu miesięcy. Prawdopodobnie utrata portu w Filadelfii oraz drogi wodnej na Delaware, wraz z zagrożeniem na morzach, pełnych wtedy brytyjskich drednotów, przyczyniły się do owej przykrej niespodzianki.

Prawdą jest, że doszła owego stycznia do York-Town jedna paczka, czyli gdzieś na trzy miesiące zanim Francuzi oznajmili Brytyjczykom o traktacie; ale choć się to może wydawać dziwne, wyjęto zeń wszystkie listy jeszcze przed załadunkiem na statek do Ameryki, a w ich miejsce zapakowano biały papier.

Prawo człowieka

Translation: Standard copyright | Standardowe prawo autorskie © Teresa Pelka

Odpowiedź na atak Pana Burke na Rewolucję Francuską przez Tomasza Paine, Sekretarza Spraw Zagranicznych Kongresu podczas Wojny Amerykańskiej, autora prac zatytułowanych „Zdrowy rozsądek” oraz „List do Abata Raynala”.

Z przedmowy do wydania francuskiego:

Struktury rządowe Anglii nie są Rewolucji Francuskiej przyjazne. Mamy tego wystarczający dowód w podziękowaniu przez ową osobę słabą i bezmyślną, elekta Hanower, zwanego czasem królem Anglii, a złożonym panu Burke za obelgi jakie spiętrzył w swej książce, a także w złej woli komentarzu angielskiego ministra, pana Pitt, w jego parlamentarnych mowach.

Pomimo zapewnień o najszczerszej przyjaźni w oficjalnych listach rządu angielskiego do owego Francji, zachowanie zadaje kłam wszelkim deklaracjom i pokazuje jasno, iż nie jest to dwór któremu da się ufać, ale dwór szalony, rzucający się we wszelkie w Europie spory i intrygi, a to szukając wojny dla zadowolenia swego głupstwa jedynie i na podparcie własnej ekstrawagancji.

Rząd angielski przedstawia obecnie sobą dziwne zjawisko. Widząc dwa narody, francuski i angielski, jak się pozbywają przesądów i fałszywych pojęć uprzednio jeden przeciwko drugiemu uprawianych, z jakże sporym kosztem w pieniądzu, ów rząd zdaje się obnosić z wołaniem o wroga; jeśli nigdzie nie znajdzie, dla żadnego pretekstu do olbrzymich teraz skarbowych opłat i podatków znaleźć racji bytu się nie da.

Takoż szuka w Rosji takiego wroga, jakiego stracił we Francji, a do wszechświata czy też siebie samego mówiłby, “Jeśli nikt nie będzie miły na tyle, by się stać moim wrogiem, nie będzie mi trzeba więcej flot czy armii, a będę musieć obniżyć podatki. Wojna amerykańska dała mi je podwoić, sprawa z Holandią ściągnąć jeszcze trochę, granda z Nootka dała pretekst do zbiórki dalszych trzech milionów w szterlingu, ale jeśli nie zrobię sobie wroga z Rosji, plon wojny się skończy. Ja podburzyłem Turka przeciwko Rosjaninowi i teraz mam nadzieję na świeże podatkowe pokłosie”.

Gdyby niedole wojny i zalew zła jaki szerzy po kraju nie były zaporą wszelkiej ochocie do radości, nie zmieniały smutku w żałość, wariackie działania angielskiego rządu budziłyby tylko drwinę. Nie da się jednak przegnać z umysłu wizerunków udręki, które rozwaga nad taką występną polityką umysłowi przedstawia. Szukanie rozumowej drogi z rządami jak od wieków one istnieją, to szukanie takowej z brutalami. Jedynie od narodów jako ludzi da się spodziewać reformy. Nie powinno już teraz być wątpliwości, iż narody Francji, Anglii oraz Ameryki, uposażone wiedzą i dzielące się nią wzajem, będą mieć nie tylko umiejętność światu zaprezentować przykład dobrego ustroju, ale poprzez swoje połączone wpływy także wprowadzić taki w praktykę.

POŚRÓD aktów braku ogłady, jakimi narody bądź i pojedynczy ludzie się wzajem prowokują i drażnią, pamflet pana Burke o Rewolucji Francuskiej jest przypadkiem nadzwyczajnym. Ani Francuzi, ani ich Narodowe Zgromadzenie nie parali się sprawami Anglii, czy angielskiego parlamentu; a niesprowokowany atak na nich przez pana Burke, w Parlamencie zarówno jak publikacją, jest sprawowaniem się takim, że się go wybaczyć nie da, ani na gruncie manier, ani we względzie linii postępowania.

Mało jaki pozostaje w języku angielskim obelżywy epitet, którego by pan Burke nie wymierzył we francuski naród i Narodowe Zgromadzenie. Cokolwiek rozdrażnienie czy przesąd, bądź też ignorancja jako wybór wobec wiedzy, byłyby w stanie na umysł nasunąć, ze szczodrą furią tu wypełnia blisko czterysta stron. Przy zawzięciu i zamyśle z jakimi pan Burke pisał, mógł był napisać stron i parę tysięcy. Jednak gdy język lub pióro ponosi szał i gorączka, wyczerpaniu ulega i tak człowiek, a nie przedmiot opisu.

Abraham Lincoln: Historia

John Nicolay & John Hay

Translation: Standard copyright | Standardowe prawo autorskie © Teresa Pelka

W roku 1780 Abraham Lincoln, jeden z szanowanej i zasobnej rodziny w powiecie Rockingham w stanie Wirginia, wyruszył na zachód osiedlić się w poznawanej dopiero krainie, Kentucky.

Zajął kilka dużych obrębów żyznej ziemi, po czym wrócił do Wirginii, rozdysponował swoim tam dobytkiem i pojechał z żoną i pięciorgiem dzieci z powrotem do Kentucky, osiąść w powiecie Jefferson. Niewiele wiadomo o tym pionierskim Lincolnie, czy jego ojcu. Większość zapisów o tej części rodziny przepadła podczas wojny domowej. Życie na przygraniczu było dzikie, nie uczono ludzi pisać i czytać, a rodziców tracili wcześnie, stąd niszczały ich więzi z krewnymi na Wschodzie; są na Zachodzie setki rodzin o historycznych nazwiskach, możliwie od znanych domów w starych stanach albo i Anglii, które po jednym czy dwóch niezdolnych pisać i czytać pokoleniach straciły kontakt z przeszłością tak zupełnie, jakby pomiędzy ostatnim stuleciem a obecnym był potop. Nawet kształt patronimiki bywał przekształcany nie do poznania, określany całymi latami jedynie niedbałą wymową, kiedy pisownia przynależała ze sztukami utraconymi, a nazwisko zapisywał fonetycznie pierwszy w rodzinie przyuczony do posługiwania się piórem chłopiec. Lincolnowie są zarówno w Kentucky jak i Tennessee, i to z tego samego rodzinnego pnia co Prezydent, tyle że ich nazwiska są zapisywane jako “Linkhorn” i “Linkhern”. Wszystko co wiedzieli bezpośredni potomkowie o emigrancie Abrahamie Lincolnie, to że jego przodkowie, którzy byli kwakrami, przybyli do Wirginii z powiatu Berks w Pensylwanii, gdzie dobrze im się powodziło i prosperowali. My teraz jednak znamy dość dobrze, dzięki szerokiej i dobrej wokół nazwiska renomie, historię migracji owej rodziny od czasu jej przybycia na ten kontynent, oraz okoliczności w jakich pionier z Wirginii wyruszył do Kentucky.

Pierwszym przodkiem linii którą znamy był Samuel Lincoln z Norwich w Anglii; przybył do Hingham w Massachusetts w 1638 roku i tam przebywał do końca życia. Został po nim syn Mordechaj, którego z kolei syn, o tym samym imieniu — a jest to imię które trwa w każdej części rodziny, 2 — wyjechał do Monmouth w New Jersey, a dalej do miasteczka Amity, obecnie w powiecie Berks w Pensylwanii, gdzie umarł w 1735 roku, w wieku pięćdziesięciu lat.

Notka 1. Pragniemy wyrazić wdzięczność Edwinowi Salter, Samuelowi L. Smedley, Samuelowi Shackford, Samuelowi W. Pennypacker, Howardowi M. Jenkins i Johnowi T. Harris, Jr. za informację i wskazówki przydatne w tym rozdziale.

Z kopii jego testamentu zapisanej w notariacie Filadelfii, rozumiemy że był człowiekiem o znacznym majątku. Rzeczoznawcy sporządzając spis jego mienia po śmierci tytułowali go “Mordechaj Lincoln, dżentelman” Syn John otrzymał z woli ojca “obszar ziemi w Jersey, rozmiarem trzysta akrów”; resztę synów i córek szczodrze zabezpieczono z majątku w Pensylwanii. Ów John Lincoln opuścił New Jersey kilka lat później i osiedlił około roku 1750 w powiecie Rockingham w Wirginii. Miał pięciu synów, i nadał imiona które były w rodzinie tradycją: Abraham — ów na początku opisany pionier — oraz Isaac i Jacob,

Thomas, Isaac, John i Jacob pozostali w Wirginii; John był żołnierzem w Wojnie o Niepodległość, porucznikiem wirgińskiego regimentu przy oblężeniu Yorktown. Isaac przeniósł się do miejscowości nad rzeką Holston w Tennessee; Thomas pojechał za bratem do Kentucky, tam żył i zmarł, a jego dzieci wyemigrowały potem do Tennessee. Z owym jednym pamiętnym wyjątkiem, rodzina zdawała się być skromna, oszczędna i mało ambitna. Nawet sławny i niepospolity Prezydent ich nie pokusił do opuszczenia drugiego planu. Robert Lincoln z powiatu Hancock w stanie Illinois, bliski kuzyn, był kapitanem i komisarzem od spraw sił ochotniczych; spośród innych nikt, o ile nam wiadomo, nie dał o sobie znać swemu wpływowemu krewniakowi w latach jego chwały. [Notka transkrypcyjna: długi przypis przeniesiony na koniec rozdziału.]